środa, 14 sierpnia 2019

Po co mi ten cały scrapbooking oraz blog? Ja wiem, a Ty?

 

Zastanawiasz się czasem, jak to się stało, że blogowanie jest ostatnio jakoś mniej trendy? Kiedy zaczynałam prowadzić ten blog, byłam tak bardzo podekscytowana tym faktem, że ani przez chwilę nie pomyślałam o tym jak to blogi porośnie kiedyś "internetowy kurz"... 
Ten blog założyłam 10 lat temu - taaak, raczej była to era dinozaurów, a ja sama też byłam jakby... inna 😏

Cóż... nie będę owijać w bawełnę - 10 lat temu byłam nieśmiałą i bardzo zakompleksioną kobietą, która niespecjalnie wierzyła w to, że posiada jakiekolwiek wartości. I jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi - scrapbooking stał się początkiem wielu moich życiowych przemian.😊
Chcesz poczytać o kilku z nich? Jeśli tak, to zapraszam.

Po pierwsze:   scrapbooking pokazał mi, że jestem pomysłowa.
Dziś powiemy “kreatywna” jednak ja niezbyt lubię to słowo, a Ty?
Widzisz, w 2009 roku nie było w Polsce rynku tak bogatego w produkty do scrapbookingu. Rynek był, tyle, że w USA. Z wypiekami na twarzy oglądałam papiery do scrapbookingu, stempelki czy papierowe kwiaty – niestety jedynie na ekranie mojego komputera. Nie miałam krewnych w Ameryce, a myśl o tym, że mogłabym zrobić zakupy internetowe poza granicą, paraliżowała mnie doszczętnie. Uprzedzając Twoje kolejne pytanie - nie, nie było wtedy jeszcze AliExpresu.
To właśnie dlatego szukałam rozwiązań na wszelkie dostępne sposoby. I robiłam to, co chciałam zrobić, często nawet nie wiedząc, że są już do tego specjalne gadżety 😏 Pewnie, że było trudniej, żmudniej i dłużej to trwało – jednak radość z moich poczynań była na maksa podkręcona. Mój warsztat składał się z nożyka do tapet, metalowej linijki i 3 sztuk nożyczek wycinających ozdobny brzeg. Na prawdę. No dobra, uśmiechnij się - ja też się śmieję z tego czasu.

Po drugie:    scrapbooking pomógł mi uwierzyć w to, że mam talent.
I tak zupełnie bez przekory i zbędnej kokieterii mogę dziś w pełni świadomie mówić: tak, mam talent. To nic, że mieszkam w kraju, w którym od lat przypomina mi się, że chwalić się jest grzechem i próżnością. Nie jestem bowiem próżna i nie zachłysnęłam się sobą samą. Po prostu wierzę w to, że umiem dobierać kolory, faktury oraz kształty 😏 I wcale nie wynika to z fenomenalnych genów - najzwyczajniej w świecie długo ćwiczyłam. Zresztą, nadal ćwiczę - i ciągle się uczę.

Po trzecie:    scrapbooking uświadomił mi, że nie jestem sama 😊
I to jest jedno z piękniejszych odkryć... Świadomość, że bez względu na różnice osobowości, statusu czy upodobań - scraperek jest po prostu więcej. Ba! Nie dość, że są, to jeszcze komunikują się ze sobą, jeżdżą na zloty czy spotkania, czatują na "mesendżerach i fejsbukach" - normalnie szał ciał!!!

Po czwarte:   scrapbooking, a już w szczególności tworzenie kartek pomogło mi podjąć decyzję o założeniu tego bloga. Wcześniej pochłaniał mnie patchwork. Fantastyczne hobby, jednak niezwykle trudne do pokazania - tak przynajmniej myślałam jakieś 12 lat temu. A kartka? To nic, że na robieniu zdjęć znałam się prawie wcale, jednak 15x15 cm to nie to samo co 2x2 metry i jakoś łatwiej zmieścić w kadrze, prawda?

Jest jeszcze kilka rzeczy, tych piątych, szóstych i siódmych, jednak dziś postanowiłam, że nie będę Cię nimi zamęczać, bo bardzo chciałabym podzielić się z Tobą efektami pierwszego cięcia Domu Róż Extra. Ach, na prawdę byłam podekscytowana! Dom Róż to taka moja najulubieńsza kolekcja, którą darzę niezwykłym sentymentem. Od niej zaczęła się bowiem współpraca z taką drukarnią, na którą kiedyś bałam się spojrzeć, a myśl o tym, że potrzebuję spotkać się z dyrektorem przyprawiała mnie o ból brzucha, głowy i wszystkiego innego...

Na szczęście dla mnie, dyrektor okazał się luzackim facetem w jeansach, a panowie przy maszynach ucieszyli się, że w końcu będą drukować coś nowego. I tak już sobie drukujemy wspólnie piąty rok. Kiedyś płakałam, że w pierwszej drukarni, do której trafiłam oszukano mnie wielokrotnie, dziś myślę, że to było najlepsze co mnie mogło spotkać 😊, bo tylko dzięki temu jestem tu, gdzie jestem.

To tyle gadania i pisania, teraz kartka. Wcale nie listkowa i zielona jak ta z poprzedniego postu. Natomiast podobnie jak tamta - w pudełku. Uwielbiam robić kartki i przygotowywać dla nich pudełka. Wtedy czuję, że są kompletne, gotowe do podarowania i każda z nich jest bardzo, bardzo wyjątkowa 😊







Wiem, duuużo tych zdjęć, jednak nie mogłam się zdecydować, którymi się z Tobą podzielić, więc po prostu pokazałam wszystkie 😏


💙💚💛💜  Serdecznie dziękuję za wszystkie odwiedziny oraz komentarze, ściskam mocno!  💙💚💛💜
 

Jeśli jesteś ciekawa, czego użyłam robiąc tę kartkę, przygotowałam dla Ciebie małą ściągawkę 😏 Żeby było wygodniej, wszystkie fotki są podlinkowane do sklepów (poza różnymi błyskotkami, bo to na prawdę dawne zakupy), więc korzystaj śmiało.

Czytaj dalej »

poniedziałek, 29 lipca 2019

Jak zmieścić się w terminie?



Pytanie tytułowe zadałam bardzo przewrotnie, gdyż jestem chyba ostatnią osobą mieszczącą się w przeróżnych terminach i bez wspomagaczy w postaci grubego kalendarza oraz aplikacji Trello - po prostu nie istnieję 😊 Jak więc zmieścić się w terminie? Zrobić od razu i nie odkładać na potem. Proste i działa! Czy zawsze?

Nie wiem jak Ty ale ja mam taką przypadłość, że wszystko to co nie jest mi przydatne w ciągu kilkunastu najbliższych godzin - od razu zapominam! To mnie zadziwia nieustająco, bo nie koniecznie ma to związek z kiepską pamięcią. Na prawdę mnóstwo rożnych rzeczy potrafię zapamiętać, jeśli tylko wiem, że będą mi w krótkim czasie niezbędne. Może to mój mózg dba o to, by go nie zaśmiecać? W takim razie przyznaję, że jest genialny w swych poczynaniach.

Nie wiem czy pamiętasz ale 12 lipca, czyli w moim poprzednim poście - podjęłam decyzję, że kleję dalej i na jednej kartce się nie skończy - bo skusiło mnie lipcowe wyzwanie na blogu Lemoncraft.
Wyzwanie, jak wyzwanie - bardziej chyba skusiła mnie ta paleta kolorystyczna, tak cudnie zielona i listkowa....

Listki wycięłam. Całe mnóstwo listków.... Następnego dnia, przez pół wieczoru przymierzałam te listki, kombinowałam co by tu z nich wyczarować, a ponieważ była sobota - to wiesz, wieczór był wyjątkowo długi i jego połowa wypadła gdzieś około 23:00 😁
Też tak masz? Zarywasz nocki na scrapbooking czy karteczki? Ja zarywam. Głównie w weekendy na moje szczęście, choć przyznaję, nie zawsze tak było. Kiedyś zarywałam wile nocek.... Całe moje rękodzieło powstawało głównie nocami. Miłosz był mały, w dzień absorbujący jak każde dziecko, a mnie wena cały czas rozsadzała i miałam tyyyyle pomysłów. Poza tym, lubiłam ten nocny czas. Mieszkanie cichło, nikt nic nie chciał - tylko ja i moja pasja!

Niedługo opowiem Ci o tym, dlaczego już tak nie robię ale spokojnie, dojdziemy do tego krok po kroczku, żebyś się czasem nie wystraszyła i nie uciekła - bo lubię, kiedy do mnie zaglądasz 😘

Wróćmy do listków - bo przecież był finisz tamtej soboty 😁
Z pomocą kleju, nożyczek, pierdyliona kwiatków i pewnego bardzo ładnego wykrojnika - powstała kartka. Zielona, liściasta i kwitnąca. Chciałam, żeby była elegancka i dokładnie taka jest.
Uwielbiam, kiedy w mojej głowie najpierw pomalutku kiełkuje pomysł, potem rośnie i rośnie aż nie pozostawia wyboru: siadam i kleję. I cieszę się z tego czasu, bo rękodzieło to mój lek na całe zło.

I tak się stało, że po weekendzie zrobił się poniedziałek. Nowy tydzień, nowe rzeczy, ważne i nieważne, kołowrotek codzienności. Wieczorem pomyślałam, że trzeba by tej zielonej kartce zrobić zdjęcie, bo bez fotki nie wezmę udziału w wyzwaniu prawda? I nagle zrobił się kolejny poniedziałek! Miewasz tak czasem, że znika Ci kilka dni nie wiadomo kiedy i gdzie? Mi tak właśnie znikło.
I dzisiaj otwieram swój grubiutki, czerwony kalendarz, a tam: 


Do końca wyzwania Lemoncraft zostało Ci 3 dni - to ostatni moment by dodać pracę 💗


Uffff, jak dobrze mieć kalendarz i z niego korzystać 👍




Anna-P-Zaprzelska-kartka-okolicznosciowa-003-1

Anna-P-Zaprzelska-kartka-okolicznosciowa-003-2

Ja swoją podlinkowałam, a Ty?

💙💚💛💜  Serdecznie dziękuję za wszystkie odwiedziny oraz komentarze, ściskam mocno!  💙💚💛💜
 

Jeśli jesteś ciekawa, czego użyłam robiąc tę kartkę, przygotowałam dla Ciebie małą ściągawkę 😏 Żeby było wygodniej, wszystkie fotki są podlinkowane do sklepów (poza zielonym papierem z Galerii Papieru i różnymi błyskotkami, bo to na prawdę dawne zakupy), więc korzystaj śmiało.

Czytaj dalej »

piątek, 12 lipca 2019

Czy wiesz jak zrobić kartkę ślubną w 5 minut?


Chciałabyś hahaha, no przyznaj sama - to byłoby coś! Siadasz, pstryk, 5 minut i gotowe!!! I w dodatku ładne! 

A im bardziej patrzysz, tym bardziej ładne i się podoba - nawet Tobie! Rozczaruję Cię - nie znam sposobu na zrobienie kartki ślubnej w 5 minut 😋 Przynajmniej jeszcze nie dziś.


Na przykład tę, na którą teraz patrzysz, kleiłam chyba z pół godziny! Zdradzę Ci, że to całkiem krótko jak na mnie. Pewnie dlatego, że wykonałam ją korzystając tylko z gotowych elementów, które zgromadziłam w "na-biurkowym" kartonie. To miejsce na wszystkie nieużyte z różnych powodów rzeczy. Trzymam tam wykrojnikowe wycinanki, obrazki, ścinki, kwiatki, listki oraz inne "przeróżności". Jest to bardzo wygodne, bo często sięgam po jakiś mały drobiazg, który znienacka staje się "kropką nad I" w jakimś projekcie, nad którym akurat siedzę 😊

Czasem jednak - sama sobie robię wyzwanie. A musisz wiedzieć, że ja uwielbiam wyzwania!
(Może kiedyś zrobimy tu jakieś? Daj mi znać w komentarzu, czy jesteś na TAK).
Moje wyzwanie z "na-biurkowym" kartonem polega na tym, że raz na jakiś czas - robię coś z rzeczy, które znajdę tylko w tym kartonie. Nieśmiało myślę, żeby pójść o krok dalej i wybrać te rzeczy na chybił-trafił, czyli z zamkniętymi oczami 😆😆😆 Hahahaha, przyznaj, że to byłoby WYZWANIE!

Ponieważ korzystałam głównie z kształtów wyciętych wykrojnikami, więc tym razem nie znajdziesz tu bardzo wzorzystych papierów - gdyby tak było - czułabyś z pewnością jak kłują Cię w oczy 😁 Wiem, że o gustach i artystach się nie dyskutuje, jednak myślę, że w kartkowaniu szkodliwy jest zarówno niedobór jak i nadmiar. Zgodzisz się ze mną?
Dlatego tym razem, sięgnęłam po kremowe papiery Zulana Creations z kolekcji True Colors - Beige. Raczej lubię kwiatowe wzory i przyznaję, że właśnie po takie papiery do scrapbookingu sięgam najchętniej ale jak wyzwanie, to wyzwanie!

Koniec końców przyznam, że kartka wyszła trochę elegancko - dlatego przygotowałam dla niej delikatnie ozdobione pudełko. Lubisz kartki w pudełkach? Ja bardzo. To świetny sposób na to, by podarować komuś kartkę nie tylko jako "nośnik" życzeń ale także jako upominek sam w sobie.

Bardzo lubię ten moment, w którym osoba obdarowana otwiera pudełko. Kilka lat temu robiłam się czerwona i kompletnie nie umiałam poradzić sobie z tym, że ktoś głośno zachwyca się moim rękodziełem - też pamiętasz taki czas? Dziś nie mam z tym najmniejszego problemu. Przecież sama wszystko przygotowałam! Spędziłam długie godziny na przymiarkach, oględzinach i testowaniu rozwiązań. Użyłam najlepszych według mnie materiałów. Wiem, że nic nie odpadnie, nawet po latach. Wiem, bo mam pod biurkiem kosteczkę 3D z Hobby Place, która upadła mi na podłogę ponad 2 lata temu i do dziś nie udało mi się jej w całości zeskrobać, tak silnie bestia przywarła 😁
No to powiedz sama - jeśli wszystko to wiem - to czy wypada być niezadowolonym?

Czy znajdziesz chwilę i powiesz mi, co o niej myślisz?






Pisząc mój poprzedni post, zastanawiałam się czy kartkomaniaczka bądź scraperka (wybierz co lubisz) może na blogu napisać więcej niż 5-6 zdań na temat zdjęć, które właśnie pokazuje. I wiesz co? Zapragnęłam to sprawdzić. Jeśli właśnie czytasz to zdanie, to już wiesz, że można pisać o kartkach więcej i dłużej. Cieszy mnie to, bo poza kartkowaniem uwielbiam też pisać, więc kto wie, kto wie...? Teraz uciekam wycinać ✂ ✂ ✂ zielone listki, bo korci mnie liściowe wyzwanie, na blogu Lemoncraft.

💙💚💛💜  Serdecznie dziękuję za wszystkie odwiedziny oraz komentarze, ściskam mocno!  💙💚💛💜
 

Jeśli jesteś ciekawa, czego użyłam robiąc tę kartkę, przygotowałam dla Ciebie małą ściągawkę 😏 Żeby było wygodniej, wszystkie fotki są podlinkowane do sklepów (poza dziurkaczem brzegowym i różami, bo to na prawdę dawne zakupy), więc korzystaj śmiało.

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia